Muzyczne dinozaury.

Muzyka lat sześćdziesiątych to nie tylko The Beatles, choć to oni właśnie byli pierwsi i zdobyli największą sławę i pieniądze. Ich rywalami na niwie muzycznej byli słynni The Rolling Stones. Którzy nie zna tych brzydali, którzy wywarli tak ogromy wpływ na rockowy show biznes? Oni zaczęli karierę dosłownie pół roku po The Beatles i szturmem zdobyli sale koncertowe w Wielkiej Brytanii, potem w Stanach Zjednoczonych i wreszcie na całym świecie.

The Rolling Stones są dziś zwani dinozaurami rocka, bo właśnie minęła czterdziesta szósta rocznica powstania zespołu, który wciąż gra, nagrywa i wzbudza emocje wśród tysięcy ludzi. Nie do wiary, ale muzyka Rollinstonesów wciąż żyje, ma się dobrze i ciągle znajduje mnóstwo fanów. I co najciekawsze: słuchają jej ludzie wieku od przysłowiowych dwóch do stu dwóch lat. Po prostu oni się nie starzeją.

To zadziwiające, że ponad sześćdziesięcioletni Mick Jagger biega po scenie jak nastolatek, a na jego widok piszczą nawet nastolatki, które mogłyby być jego wnuczkami, a może i prawnuczkami. Wynika z tego, że muzyka, ale i też image Stonesów jest ponadczasowe czyli czas dla nich stoi w miejscu. To prawdziwa sztuka, by trzymać formę przez kilka dziesięcioleci.